Home
 

Milion idiotów nie może się mylić

About Recent Entries

Battle for Britain 2009 Mar. 5th, 2009 @ 10:52 am
British National Party kicked off their EP campaign.
I must admit they did it with uncanny style and stylish cunning.
Beware, there be political stuff )
PS.: BritSDAP has its "own"
trade union. The name and the logo seems familiar somehow... :rotfl again:
Current Location: Letterkenny
Current Mood: amused
Current Music: none :(
Tags: ,

Ajryś #30 - Piraci #3 - That was not nice, daddy! Feb. 24th, 2009 @ 07:20 pm
Szczególne inscenizacje powodują szczególne problemy.
Dłużyzna o kordelasach i pedofilach )
I tu wracamy do problemów z małymi dziewczynkami.
W muzycznym filmie na podstawie opery, gdy piraci wdzierają się na zamek generała i już prawie go utrupiają, tak naprawdę nie bardzo to widać. U nas jest to dość oczywiste, zwłaszcza gdy generał przyklęka, Król bierze potężny oburęczny zamach za plecy, a jeden z piratów usłużnie podstawia kosz pod mającą właśnie spaść generalską głowę.
Na przedstawieniu czwartkowym na widowni zasiadła rodzina Gilesa. Gdy cały szczęśliwy po skaczącej owacji tato zabierał swoje stadko z powrotem do domu, okazało się, że najmłodsza córeczka nie chce go znać. Z powodu sceny niedoszłej egzekucji właśnie.
- That was not nice, daddy!!!

Current Location: Letterkenny
Current Mood: artistic
Current Music: jakiś zły gothyk

Ajryś #29 - Piraci #2: Rehabilitacja Feb. 23rd, 2009 @ 11:11 pm
It is done.
Tegoroczna seria występów Letterkenny Musical Society na deskach An Griannan dobiegła końca. Hucznie i barwnie. Bo było, oj było, co świętować.
Read more... )
Z ostatniego występu do domu wróciłem w niedzielę około 7:30 rano. Ale o tym w następnym odcinku ]:->

Current Location: Letterkenny
Current Mood: cheerful
Current Music: Iron Maiden "Another Life"

Ajryś #28 - Wielka masakra w małym teatrze Feb. 19th, 2009 @ 05:25 pm
-Długie długie dłuuuuugie. )

A potem się zdziwiłem, bo usłyszałem z widowni potężny aplauz. Długi. Rytmiczny. Zamiast pomidorów - curtain call. I tym razem wyszedł nam bardzo poprawnie, chyba ze zdziwienia :D

Ciężkie jest życie artysty scenicznego. Nie wiem, co się będzie działo dzisiaj, ale trzymajcie za mnie kciuki >___<

Jak coś, to podsumowując: od wtorku do soboty co wieczór wystawiamy w miejscowym teatrze operę komiczną Gilberta i Sullivana pt. "The Pirates of Penzance". Na Picasę wrzuciłem już foty z próby generalnej, a jak dostanę DVD z nagraniem naszych występów to spróbuję roztubić co fajniejsze fragmenty.

Current Location: Letterkenny
Current Mood: aggravated
Current Music: Rush, "2112"

Ajryś #27 - Gorączka taka i siaka Feb. 16th, 2009 @ 04:24 am
Upór to podstawa. Świat wciąż istnieje tylko dlatego, że się zaparł wszystkim na złość. Takiego wała - mówi.
Zaparłem się przechodzić infekcję. Od wtorku zdycham, a dopiero w czwartek odzyskałem dość sił, żeby się dowlec do lekarza. Hurra.
Lepiej, żeby się choroba wyrobiła w tydzień, bo będzie mi naprawdę smutno. Nie po to ćwiczyłem od września, żeby spaprać sprawę na samym finiszu, gdy już zapoznaliśmy się ze sceną a w hallu wiszą 'moje' kostiumy.
Podejście. Podejście to też podstawa >_____<
Other entries
» Ajryś #26 - zomfgwtfbbq rok?!
Równo rok temu, o podobnej porze wysiadałem z autobusu bez walizki, spłukany i cokolwiek zagubiony.
Wierzyć się nie chce :D

Powiadają mądrzy ludzie, że podróże kształcą.
Jeśli nie liczyć nagle eruptującego zamiłowania do fotografii, jestem chyba wyjątkowo tępy. Bo gdy się zastanowić, co ja z tej emigracji mam..:
  1. Cokolwiek inny akcent i kilka miejscowych idiomów. (How's it gettin'? - Grand ! ).
  2. Przekonanie że drzewem nie jestem i zapuszczanie korzeni jest w istocie rzeczy opcjonalne.
  3. Utrwalony empirycznie stereotyp amerykanina-idioty i angola-popieprzonego.
  4. Utrwalone empirycznie przekonanie, że korporacyjny rozum należy do szczytowych osiągnięć ludzkiej głupoty.
  5. Crash course z miejscowej historii i obyczajów.
  6. Składany rower i znajomość Taikyoku Shodan. A co tam.
Ech :D
No dobra. trochę się tego uzbierało '^_^;


» Moar new albumz
Plener poweselny ~1/9/8:


Edynburg, wrzesień:


Belfast, Edynbełe 22/09/08:


Londek, Amisie, duchy - październik:



» Szkotyś: Zryte brytolskie łby.
Zachęcony tekstami na Wiki, wyciągnąłem siostrę z facetem na fotograficzną wizytę w Rosslyn Chapel. Roslin to miejsce rozsławione po świecie całem przez pana Dana Browna bajkami na temat w/w kaplicy, które zamieścił w swoim przekładzie książki Baigenta, Leigha i Lincolna z jęz. angielskiego na język przeciętnego konsumenta popkultury. Konkretnie bełkoczę tu o "Da Vinci Code", którego to plagiatu finał fabularny rozgrywa się właśnie w Kaplicy Rosslyn ("A następnym razem pojedziemy do Kaplicy Wieząt").
Oj, oj... )

» Gruzja
A to się zakotłowało.



» We are ready! 8/8/8


Mój współlokator złożył wczoraj zamówienie u chińskiego producenta elektroniki. Na  śliczną komórkę w zegarku ($60) i odtwarzacz MP3 w okularach przeciwsłonecznych (też jakieś grosze; można też np. zamawiać odtwarzacze MP3 czy telefon w małym wisiorku albo palmtopa z mobilką za $110). Andrzej robi to z wyboru. Uważa, że tryb życia ludzi, którzy te gadżety wyprodukowali, nie jest jego zmartwieniem, poza tym pewnie lepiej im w przemyśle rodem z "Ziemi obiecanej", niż we wiosce rodem z epoki kamiennej, wśród głodu i chłodu. Oczywiście, wypływające z tego samego źródła problemy na zachodnich rynkach pracy jego problemem już są.
I tu jest ode mnie lepszy. Aktywnie wykorzystuje sytuację. Mój dysk zewnętrzny i kieszeń USB są równie chińskie jak zegarek-komórka i pingle z empetrójką. Tylko, że ja zwiedziłem kilka różnych sklepów, w naiwnej nadziei, że trafię gdzieś na potrzebny produkt z notką inną niż "Made in China", czy jakże sprytne "Made in PRC".  I gówno, choć ceny były zdecydowanie zachodnie, z pełną kwotą logo charge za napis "Verbatim". Fakt, że sprzęt fotograficzny udało mi się dostać "Made in Japan" (OK, tulipana i jeden filtr mam z Filipin), uważam za uśmiech niebios. I to szukanie jest na swój sposób żałosne. Jest przecież normą, że w jednej wiosce składa się jedną i tę samą serię napędów optycznych, przy czym na końcu, w zależności od zamawiającego, umieszcza się odpowiednią naklejkę. Może być "LiteOn", może być "Sony". To czemu nie nakleić "Canon" i "Made in Japan"?

Zauważyłem, że sporo ludzi obruszających się na redyk antychiński, również w kontekście imprezy, powołuje się na ogromne różnice między kulturą zachodnią a kulturą państwa środka. Fakt, że olimpiady są dzieckiem kultury zachodniej i żadnej innej, w najmniejszym stopniu nie wydaje im się przeszkadzać. Niektórym zdarza się na chwilę popuścić wodzy i wtedy z ich wypowiedzi wynika bardzo jasny obraz: wielkiej pięści potrząsanej przed moim nosem.
______________________________
*) myślnik przypomina, że ten uniwersalny epitet, użyty jako połowa paraboli, ma akcent na ostatniej sylabie
**) dosłownie: firma, w której butach biegał, aktualnie używa marki Adidas
***) "Przywożę wam pokój", Neville Chamberlain
» Ajryś #25: Ryanair, Lizbona i skundlony patriotyzm
Ach, te luksusy na międzynarodowym lotnisku! Oddycha się kiepsko, bo na poczekalni są pasażerowie na dwa loty, a wentylacji brak. A przynajmniej nie jest odczuwalna. Za to bardzo dobrze odczuwalna jest temperatura, chyba ponad 30 stopni. Złom z harfą na ogonie miał po nas przylecieć prawie pół godziny temu, ale większość słabnących z wolna ludzi nie wie nawet, że godzinę temu obsługa wiedziała o spóżnieniu co najmniej 45-minutowym.
Miejsc siedzących w stosunku ilości do skierowanych na poczekalnię klientów jest jakieś 60%. Reszta zalega pod ścianami lub stoi. Co najmniej od półtorej godziny. Lot w puszce na sardynki potrwa 2.5 godziny. Jak na Tanie Linie Lotnicze, byłby to nadmiar luksusu.
Nastrój kiepski. Co gorsza, wielu pasażerów cierpi katusze niedoinformowania, bo właśnie toczy się historyczna powtórka bitwy pod Grunwaldem. Nie wiedzą jeszcze, jak skuteczne okazało się dla Niemców importowanie piłkarzy z Polski.
Nie wszyscy jednak wyłączyli komórki i nagle na całą halę rozlega się krzyk - Kubica dojechał pierwszy i prowadzi w klasyfikacji ogólnej!
Posiadacz donośnego głosu, już ciszej, dodaje w moim kierunku - żeby trochę nastrój poprawić, bo już można oszaleć.
Jeszcze ciszej jeden z pracowników obsługi przekazuje drugiemu - do przerwy 1:0. Intonacja dość jasno wskazuje, dla kogo. To straszne. Wszyscy zginiemy.
Niektórzy obecni mają nawet reprezentacyjne szaliczki.
Właśnie.


» Fłęsz 69? : "Drogi pamiętniczku..."
Z pamiętnika Guy de Coupale'a, specjalisty ds. kluczowych klientów w firmie Handel Globalny, rok - mniej więcej - 2002.


» Ajryś #24 - Gdzież dawne, dobre czasy..?
Kiedy stąpasz po osypujących się zdradliwie ostrych kamykach, każdy twój krok podnosi mini-chmurkę pyłu. Bravo Foto Story! Napisz do Kasi!!! )

» Ajryś #23 - Hobbit w Gondorze (po raz kolejny)
19.V

Pokręcone jest życie biurowego nomada. Tyłek odgnieciony od wielbłądziego garba na wertepach, ale za to...

Hobbit, *kurwa*, w Gondorze o___O;
» Meh new albumsies
Kufta. Pragnę i pożądam takiego konwertera RAW->JPG, który mi nie zeżre kolorów. Zna ktoś taki? o_O;

Zwiesna!:


Wojenna Piła:


Hauling, de werwolf:

» Ajryś #22, Połlyś #666 - Zwiesna
Korporacyjny rozum. Temat - rzeka.
Oj...  )


Środa 7.V - niebo czyste jak gdzieś na kontynencie, ponad +20°C,

O, Ironio.

» Ajryś #21: Lizbona albo Wszyscy Zginiemy™!

Od dłuższego już czasu znajduję w drzwiach ulotki na temat Traktatu Lizbońskiego. Najpierw doinformowywała mnie Sinn Fein, również przy okazji Wielkanocy (dla nich to przede wszystkim okazja do uczczenia uczestników Powstania Wielkanocnego i przypomnienia, że Prawdziwy Irlandczyk nosi w Wielkanoc Białą Lilijkę Na Cześć Powstańców). Potem, już po prostu z okazji upływu czasu, do grona pedagogicznego dołączyła organizacja Libertas. Było to o tyle strawniejsze, że Sinn Fein, jako partia narodowa (i, co gorsza, socjalistyczna), ma u mnie minusa, czy raczej jestem do niej uprzedzony. Niestety, pochodzę z kraju, gdzie ugrupowania narodowe to głównie dość jawni i zdecydowani faszyści pod różnymi ładnymi nazwami.

Ponieważ jednocześnie w Polsce toczyła się polityczna batalia na wysokich szczeblach, zainteresowałem się sprawą cokolwiek bliżej.

 

 


» Moar shotz

New albums:

YAWWATT (Yet Another Wee Walk Around The Town) on 9th Apr:


Roving again (in the City Of Warsaw):


Back to Dublin (more clouds and such stuff again):


London after midnight, London after dead:


YAWWATT on 17th Apr:
I do think some of them actually came out nicely :3
» Irish #20 - Mission to the Moon 2 - London After Dead
Is there any better conclusion to an exhausting mission than a good sleep and a good shooting?

Results on Picasa soon.
____

Another note in English. There's got to be something wrong with me again o___O;
» Irish #19 - Mission to the Moon - London After Midnight
Pomp, globally omnipresent (this means: the following is not a specific feature of this place) blatant commerce, some remnants of long gone, grim imperial glory and - here and there - some actual beauty. Not that I claim to have seen half a percent of what's there to see.
Read MOAR )

BTW - have you read your today's Scripture? Kthxbai.

*) I mean it's everywhere, in London too _^_

Advertisement

Top of Page Powered by LiveJournal.com